„SEO to konieczność wyłączenia emocji”. Wywiad z Grzegorzem Strzelcem, ekspertem pozycjonowania i SEO

SEO. Pozycjonowanie. Czarna magia. Temat dosyć trudny, ponieważ wokół SEO narosło mnóstwo mitów, kłamstw i legend. Postanowiłem jednak dowiedzieć się prawdy, czym dokładnie jest SEO, co wpływa na pozycję strony w Google i dlaczego powinniśmy zainteresować się tematem prowadząc swoją działalność.

Zajarałem się tematem będąc na festiwalu See Bloggers 2018 w Łodzi. Wykład o SEO poprowadził Grzegorz Strzelec – mistrz w swoim fachu. Ponad 20 lat doświadczeń biznesowych zdobywanych w Polsce i zachodniej Europie. Były kreator i szef działu SEO w Onet. Absolwent prestiżowego programu „Top Contributor” z tytułem nadany przez Google. Założyciel grupy społecznościowej „SEO Poland”, zrzeszającej ponad 4500 osób. Prelegent na ogólnopolskich konferencjach See Bloggers, Festiwal SEO, Blog Roku, Impact Day oraz uczelniach UJ i UW. Wykładowca na SWPS. Obecnie właściciel SEO Planner. Mega!

Pasja z jaką opowiadał o walce o pozycje w wyszukiwarce Google była zaraźliwa. Po wykładzie zbombardowałem Grzegorza pytaniami (sorki, ale nie byłem tam jedynym natrętem! 😊), odrobiłem pracę domową i… musiałem zadać jeszcze kilka dodatkowych.

Co z tego wyszło? Niesztampowy wywiad, który porusza najciekawsze kwestie związane z SEO. Zresztą, Grzegorz posiada tak duże doświadczenie, że każda porada odnośnie pozycjonowania i SEO może okazać się bezcenna.

Miłej lektury! 😊

Martin Krawczyk: Grzegorz, jesteś jednym z największych ekspertów z dziedziny SEO w tym kraju. Ponad 20 lat doświadczeń biznesowych zdobywanych w Polsce i zachodniej Europie robi swoje. Zanim zostałeś szefem działu SEO w Onecie i odebrałeś prestiżowe tytuły z Google, musiałeś jednak od czegoś zacząć. Jak bardzo zmienił się świat SEO od chwili, kiedy zdecydowałeś się iść w tym kierunku?

Grzegorz Strzelec: Cześć Martin! Cholera, zawsze mam spory dylemat jak dalej pisać, gdy ktoś mi doleje jakiś przymiotnik podkreślający moje miejsce w branży. 😊 Mam wtedy pisać częściej używając słów powszechnie mało znanych? 😊 A na serio, może być bliskie prawdy, że jestem osobą dość rozpoznawalną w świecie SEO i na pewno jedną z największych wzrostem (mam 195 cm), jednak zastrzegam sobie przestrzeń do pomyłek dalekich od eksperckości, bo rzadko spotykam się z sytuacjami w których rozmawiając z innymi fachowcami SEO, nie trafiam na nowe obszary wiedzy, przemyślenia, idee godne naśladowania czy przetestowania. Więc osobiście zachowuję duży dystans do mojej wiedzy. Wiem z imienia i nazwiska, że na rynku jest wiele specjalistów, mających olbrzymią wiedzę, istotnie rozszerzającą moje pojmowanie SEO. 😊

Świat SEO kiedyś i dziś? SEO zastane gdy zaczynałem, a to współczesne, to jak porównanie Fiata 126p do najnowszego Audi A8. Niby oba auta jeżdżą po tych samych drogach, ale różnica w jakości czy technice jest zmianą epoki. Kilka razy. Skład tych aut, podobnie jak skład SEO zmienił się nie do poznania. Kiedyś auta dało się naprawić kluczem „10” i „13” oraz młotkiem. Podobnie jest w SEO. Kilka reguł 10 lat temu, było przepisem na sukces. Dziś w obu branżach, bez gruntownej ścisłej wiedzy, narzędzi czy doświadczenia, można narazić siebie i innych na koszty.

Stosując tę sama analogię, cały czas pozostaje jednak w obu branżach przestrzeń, w której możemy wiele zdziałać sami, znając tylko kilka reguł i systematycznie praktykując. Cały czas decydujemy, jak, gdzie i z jaką dynamiką chcemy jechać czy to na wózku z wielkim „A” na kierownicy, czy też w przestrzeni z wielkim „G” w przeglądarce.

Byłem na Twoim wykładzie na konferencji See Bloggers. Entuzjazm, jaki towarzyszył Tobie przy omawianiu – umówmy się – dosyć skomplikowanych rzeczy dla przeciętnego użytkownika był zarażający. Co jest wyjątkowe w SEO, że może stać się pasją?

– Trzymając się tej samej analogii, jazda A8-emką może tak samo nudna jak i pasjonująca. Wszystko zależy od nas. Ja z jednej strony dostrzegam wielką przyjemność w opowiadaniu jak z zestawem ogólnie dostępnych reguł, przeżyć pasjonującą podróż po świecie Google, a z drugiej we własnym zaciszu, doskonaląc swój osobisty, często subiektywny warsztat, profesjonalnego wchodzenia w zakręty jakie nam serwuje Google.

Kurde, słucham właśnie siebie i moja ścisła natura zgłasza protest i grozi pobiciem tej humanistycznej… 😊

Nie wszyscy wiedzą, ale SEO to nie to samo co pozycjonowanie stron. Na czym polega różnica? Jaka jest zależność między SEO a pozycjonowaniem strony?

– Grzegorz, Ty… humanisto – idź już stąd… 😊 Różnica? To kwestia nazewnictwa w dużej mierze. Na rynku funkcjonują zamiennie oba pojęcia i choć dla specjalisty SEO mają dwa różne znaczenia, musimy się pogodzić z tym, że po zawsze, będą funkcjonowały jako synonimy. Przynajmniej z punktu widzenia rynku jako całości, czy z punktu widzenia marketingu. Jeśli natomiast poruszymy genezę tych pojęć, to różnica jest w sposobie osiągania celu. SEO, w pewnym uproszczeniu skupia się na działaniach w obrębie naszego serwisu internetowego. Pozycjonowanie, jest poniekąd rozszerzeniem działań SEO poza obręb strony. Mam na myśli np. linkowanie, jeśli wiesz o czym mówię… Kilka lat temu na łamach Onet opublikowałem materiał, może w zamyśle nie dokładnie o różnicach między tymi pojęciami, ale dość sprawnie poruszający tę kwestię. Zapraszam na materiał o tym, kiedy i jak łączyć kampanię SEO z kampanią PPC (Pay per Click), czasem nazywaną kampanią Adwords czy też kampanią SEM, który to akronim tak samo jak SEO i pozycjonowanie jest z na rynku mylony z PPC.

SEO Ekspert Grzegorz Strzelec

Grzegorz Strzelec, Digital Marketing & SEO Expert.

Co wpływa na pozycjonowanie strony w Google?

– I co? Mam Ci teraz książkę tu napisać? 😊 Ok. ok. Umiem się ogarnąć i skupić na fundamentach… Chyba…

A więc masz fart! 😊 Tak masz fart, że ten wywiad tak bardzo Ci przesunąłem, bo dam Ci info, które sądzę, za jakiś czas będzie na ustach wszystkich pomimo, że nikt o tym nie mówi. Od początku:

W mojej opinii na SEO wpływają 4 elementy (no i ten piąty, dzięki któremu ten wywiad będzie tak odkrywczy). Pierwszy to treść. Musimy potrafić korzystając z różnych technicznych wskaźników pokazać Google o czym piszemy. Odbywa się to np. za pomocą takich elementów jak zawarcie fraz kluczowych w tytule, treści, itd. Musimy też umieścić tę treść strukturalnie w okolicach zbieżnych tematycznie na naszej stronie. Czyli aby tekst o Audi A8 nie był w tej samej strukturze tematycznej co tekst o… tym co sądzi Grzegorz Strzelec o SEO 😊 I to naprawdę ważne a dla odkrywców, polecam pojęcie „Topical Authority”

To nie wszystko. Takiej treści na zadany temat może być w sieci wiele, tysiące, miliony, setki milionów. I teraz drugi czynnik. To jak wysoko będzie ta treść, gdy ma swoich pobratymców na pęczki, to zasługa linków. Czyli gdy treści podobnej – na ten sam temat – jest dużo, ilość i jakość linków może wpłynąć na jej ranking. Link, to jak głos wrzucony w urnę na konkretną opcję. Komisja w postaci algorytmu Google liczy, odrzuca te sfałszowane i decyduje. Kuźwa prawie demokracja. Ale prawie i o tym już za chwilę w sekretnym piątym elemencie (Bruce Willis jest dumny).

Trzeci czynnik to technologia. Ona nie ma bezpośredniego przełożenia na efekty ale musi być dobra, aby nie przeszkadzać. Czyli stanem maksymalnym technologii jest „nie przeszkadza”, a jeśli po zmianach technologicznych na wniosek speca SEO rośniemy, to znaczy że przerzedzała… 😊 Proste? Chodzi o to aby wykorzystać wiedzę, w jaki sposób przeszukują naszą stronę roboty wyszukiwarki Google i maksymalnie im ułatwić robotę. Jak na linii produkcyjnej, robot ma spawać 2 arkusze blachy, a Ty mu podstawisz tekturę, to w najlepszym wypadku się zbuntuje i wyłączy, a najgorszym zrobisz pożar. Tak samo działa to w Google.

Czwarty czynnik, ja określam jako pośredni, ale nadaję mu wagę równą poprzednim. Nazywam to biznes. Chodzi o to, że spektrum działania SEO jest ogromne. Nad tymi wszystkimi działaniami musi czuwać jednostka pomiarowa, która sprawdza, czy to co chcemy zrobić ma sens ekonomiczny. I tak, nawet wtedy gdy za ekonomią nie stoją wprost pieniądze. Frustracja Blogera nad tym jak niewspółmierny fejm zyskał na działaniu SEO wobec włożonej pracy, też jest dla mnie czynnikiem biznesowym pomimo, że fejm nie zakładał migracji do zysku w postaci pieniądza. Po prostu SEO durnymi rekomendacjami, może zniechęcić Blogera aby cokolwiek pisał, a tym bardziej z myślą o SEO. Ze szkodą dla wszystkich.

Piąty element. Nie pytaj o szczegóły, ale sądzę że w niedalekiej przyszłości, znaczenie linków znacznie spadnie. Spadnie na rzecz pojęcia, które nazwijmy „Reputacja Autora”. I gdyby to chciało być proste… Nie, nie jest. Google od lat wie, że ranking oparty na linkach jest dalece ułomny. Nie łatwo jednak znaleźć zamiennik na taką skalę i poniekąd jakkolwiek bardziej sprawiedliwy. Ocena treści na bazie reputacji autora, jest pomysłem nie tak nowym, ale chyba dopiero dziś możliwym do wdrożenia.

Google kilka tygodni temu, zmienił kilka swoich instrukcji z których wynika, że rozpoczął się początek zmiany. Wiec jeśli mogę coś doradzić Tobie i Twoim czytelnikom, to skupienie się w naszych publikacjach na tym na czym najbardziej się znamy. Przemyślenie, czy treść którą mamy jest naprawdę ekspercka i przede wszystkim czy o naszych osiągnięciach w zakresie których się wypowiadamy są wzmianki w Internecie. A teraz w największym uproszczeniu: Google chodzi o to aby o grypie, mówił lekarz medycyny, a nie portal afiliacyjny. Więc jeśli jesteś lekarzem, zadbaj aby ta informacja była w sieci powszechna. Czy to zamyka przestrzeń dla np. Blogera? Otóż nie. Google wprowadził w swojej dokumentacji nowe pojęcie nazwane „everyday expertise”. Co ono dokładnie znaczy? To subiektywne, ale jeśli pozostajemy w temacie grypy pewnie to, że Bloger nie ma pisać o dawkowaniu antybiotyku, ale może o tym jak zrobić herbatkę z miodem, gdy jesteśmy chorzy. Sprytne. Cholernie. Czekajmy na implementację… 😊

Czy działania SEO trzeba prowadzić cały czas? Ile czasu musimy czekać aż pozycjonowanie fraz da pierwsze efekty?

– Działania SEO, że znów pozwolę sobie wrócić do motoryzacji, to dokładna analogia prowadzenia samochodu. Aby rozpędzić auto, trzeba sporo energii, ale gdy już jedzie, wystarczy utrzymać pęd, zużywając relatywnie mniej paliwa niż do rozpędzenia. Nie robiąc nic (czyt. nie naciskając gazu w ogóle) zatrzymamy się po jakimś czasie. Tak samo to działa w SEO. To początkowo spora inwestycja, aby potem tylko inwestować w utrzymanie zadanych parametrów, uważając aby ani nie przekraczać zbytnio prędkości.. 😊 Pewnie znów wiesz o czym mówię… Tak samo, czasem trzeba na chwilkę dodać trochę więcej gazu, aby kogoś wyprzedzić, czasem mamy ostry zakręt… itd. Itd.

Ile to trwa? Zależy. Jak chcemy jechać w rajdzie, może lepiej w ogóle nie jechać, jeśli nie mamy zaplecza technicznego i doświadczenia. Łatwo utopić kasę i wylądować na drzewie. Takim przykładem może być np. branża finansowa. Wszystko zależy od naszego celu, trudności branży, zaplecza profesjonalistów i pieniędzy. Proste frazy kluczowe dla się zbudować w kilka tygodni. Trudne to czasem lata wysiłków. Czy to znaczy, że rynek jest pozamiatany? Nie. Broń Boże! Może to oznaczać, że musimy większą niż nam się wydaje wagę przyłożyć do czwartego fundamentu – biznesu. Czyli np. zacząć od bardzo łatwych fraz, związanych z naszym celem – systematycznie budując doświadczenie i reputację, aby w końcu móc zaatakować pozycję lidera na najtrudniejsze frazy. I znów musimy popatrzeć na nasz biznes plan, czy mamy tyle budżetu, aby tego dokonać, albo czy inwestycja w małe frazy da na tyle duży zwrot aby pokryć swoje koszty, zostawiając margines na inwestycję. Sam widzisz – teoria relatywizmu nigdy jeszcze nie miała lepszego przykładu 😊

Jak zadbać o dobre SEO w małej firmie lub na blogu? Na czym należy się skupić?

– Poniekąd w poprzednim Twoim pytaniu już odpowiedziałem 😊 Grunt to znajomość podstaw, kolejny jest plan. Dokładny plan działania. Należy oddzielić swoją naturę spontaniczną od profesjonalnej, aby lepiej planować. Nie, nie pozbywać się swojego szaleństwa, ale należy mieć świadomość, gdzie jest jego miejsce i czas. SEO to plan wg ściśle określonych reguł. Zrób dokładny research fraz kluczowych, pogrupuj je, zaplanuj publikacje lub optymalizację strony aby móc w pełni zaadresować potencjał fraz w Twojej branży. Brakuje Ci pomysłów na frazy kluczowe? Tak, teraz uruchom swojego wariata. Przejdź w bok z myśleniem i zrób research raz jeszcze. Nie skupiaj się stricte na swoim produkcie (produktem też może być porada, usługa, przepis itd.). Pomyśl o potrzebach jakie zaspakaja a nie o nim samym. To Ci otworzy umysł. Nie działa? Zatrudnij speców… 😊

Jak zmierzyć wyniki działań SEO?

– Wejdź ma stronę swojego banku. Wpisz login… no i hasło. Sprawdź stan konta. Ot to jest zazwyczaj miernik. Ale nie zawsze 😊 Tak, zbyt upraszczam. Co do zasady 99% tego co robi się profesjonalnie w sieci ma na celu tak czy inaczej wysłać naszą stówkę, aby przyprowadziła kolegów. Czasem tylko to co się dzieje wcześniej ma inne mierniki, a i też aby koledzy stówki przychodzili, trzeba zmierzyć czy będą się u nas dobrze czuli. 😊 Ot. Mierniki są różne. Czasem to może być ilość ruchu. Czasem jego jakość mierzona czasem spędzonym na stronie, konwersją, głębokością wizyty. Czasem to pozycja w wynikach na określoną frazę. To już dość relatywne i zależne od celu publikowania w sieci. Ważnym pomijanym czynnikiem pomiarowym jest sumaryczna ilość czasu spędzona nad konkretna frazą lub grupą fraz, aby miały oczekiwany ruch. W połączeniu z ilością kasy jaką zainwestowaliśmy w nią, może dać odpowiedź, czy nie przeinwestowaliśmy i czy czasem nie warto odpuścić jakąś frazę aby zainwestować w inną dającą lepsze rezultaty. Ale to już tip pro. Więc może go za bardzo nie rozwijajmy 😊

Jakie narzędzia polecasz do optymalizacji?

– Excel, Search Console, Google Analytics. To level basic. Screaming Frog, Similar Web, Ahrefs, Majestic SEO. To już level intermediate. Własne narzędzia wraz z poprzednimi to już level pro. 😊 Co zdziwiony, że tak krótko? 😊

Jakie najczęstsze błędy popełniają początkujący, którzy chcą poprawić swoje wyniki w Google?

– Ojej. Przede wszystkim kierują się na początku emocjami, a rozsądek przychodzi zazwyczaj wtedy, kiedy już są na takim etapie jak się czasem mówi o małżeństwie. Za dobry/a aby odejść, za słaby/a aby zostać. To jest spora pułapka. Mamy pomysł. Budujemy, budujemy, budujemy… cały czas napędzani endorfinami. Po czasie przyzwyczajamy się do błędów w jakich żyjemy i traktujemy je jak normalność. Gdy sobie zdajemy sprawę, że nie ma już gdzie skręcić a przed nami mur, zastanawiamy się jak się cofnąć, a to zazwyczaj już bardzo kosztowne. Wiem, że to mało SEO’wa odpowiedź, ale uwierz mi znam wiele stron, które zostały zbudowane i rozwijane w emocjach, nawet latami, i na wieść „Pana od SEO”, że aby coś z tym zrobić trzeba zburzyć, kończy się na tym że rezygnują z SEO, bo nie mają tyle energii albo zasobów, aby stronę wyprostować i zmienić swoje przyzwyczajenia. Dlatego, najlepszy bruk z piekła jaki dla Ciebie mam, to… planuj i myśl szeroko o tym co robisz teraz i co będziesz robił ze stroną w przyszłości. SEO zazwyczaj nie jest łatwo odwracalnym procesem.

Czy media społecznościowe mają wpływ na SEO i pozycjonowanie?

– Bezpośredniego nie mają żadnego, pośredni mogą mieć, ale nie dlatego że są mediami społecznościowymi, tylko dlatego, że mogą dawać zasięg. Czasem wręcz bardzo precyzyjny. Zasięg przy dopasowanej do odbiorcy publikacji, może się przekładać na „cytowalność” również poza nimi, co może dać w efekcie… LINKI! No i to jest taka historia… 😊 Nie umniejszając naprawdę dużym możliwościom Social Media, traktowanie ich jako jakieś specjalne podłoże pod SEO, z technicznego punktu widzenia nie ma uzasadnienia. Mając porównywalny zasięg na przystankach autobusowych, możesz zrobić ten sam efekt SEO… ulotkami offline. Jeszcze raz, media społecznościowe mogą być, jeśli są dobrze policzone, świetnym budulcem pośrednim dla SEO, ba… nawet lepszym niż ulotki na przystankach (… 😊), ale oba te źródła nie są wprost, czy też technicznie powiązane z SEO. Są mikro wyjątki, ale ich skala jest nie warta opowiadania póki co. Mam na myśli sieć Google+.

Warto być wysoko w wynikach wyszukiwania? Jakie korzyści możemy osiągnąć, jeżeli nasza strona znajdzie się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania?

– Kiedyś była taka zasada, że jak Cię nie ma w Internecie, to Cię nie ma i do dziś dotyczy większości biznesów. Potem było tak, że jak Cię nie ma w Google, to Cię nie ma. Potem, że w pierwszej dziesiątce. Dziś jest tak że w wielu branżach, a aby być ciut bardziej precyzyjny, na różne typy zapytań (fraz), jak Cię nie ma w pierwszej trójce to Cię nie ma, a są naprawdę specyficzne grupy zapytań, gdzie tylko TOP 1 ma znaczenie. Wytłumaczyć ten relatywizm? Tak? 😊 Zobacz – na frazę „kalkulator procentów”, pierwszy wynik będzie miał CTR (klikalność) na poziomie 80%. Ktoś szuka, wchodzi w TOP1, realizuje potrzebę i znika. Po co ma wchodzić w drugi kalkulator? Teraz weźmy frazę „przepis na sernik”. Aha! Czaisz już schemat? Nie jednemu psu burek. 😊 Tu ludzie poklikają w 1, 5 i 10 wynik, szukając przepisu, który najbardziej im gra. No to znów nie ułatwiłem – wiem 😊

Dużo słyszy się o nieetycznych metodach podbicia swojej pozycji w Google. Na czym polega „czarne SEO”? Jakie mogą być tego konsekwencje?

– Jakie ono tam czarne. Jak się chce „umrocznić” branżę, aby podbić cenę u klienta, to fajne określenie. 😊 To technika pozycjonowania (nie mylić z SEO), która może być bardzo skuteczna, ale zazwyczaj w krótkiej perspektywie. Z reguły polega na zdobywaniu z użyciem pewnych schematów dużej lub/i dość sztucznej bazy linków prowadzących do naszej strony, aby podbić jej pozycje. Czasem pośród bardzo wprawnych specjalistów łączy się to z zabawą technologiczną czy to pokazywania Google czegoś innego niż użytkownikowi, czy też prowadzenia Google w specyficzny sposób. Znane są przypadki, że techniki te działają całkiem długi czas.

Powiem inaczej. Można z małymi wyjątkami przyjąć, że każda próba pozycjonowania jest „czarnym SEO” 😊 Albo dokładnie odwrotnie, nie demonizować i przyjąć regułę, że techniki pozycjonowania mogą być mało lub bardzo agresywne. Zarówno te mniej jak i te najbardziej agresywne mogą wręcz mieć uzasadnienie biznesowe. Np. świadomie budujemy bardzo mocno za  pomocą pozycjonowania jakąś stronę z założeniem, że Google ją usunie z wyników po tygodniu, czy miesiącu. W tym czasie zarabiamy więcej na niej niż włożyliśmy, a w jej miejsce budujemy następną. Czasem nawet nie my, tylko narzędzia robią to za nas.

To kwestia etyki, czasem celu. Jak budujesz świadomie markę, nie zaryzykujesz takich technik, bo stracisz wszystko.

Nie da się ukryć, że branża jest bardzo dynamiczna i ciężko nadążyć za ciągłymi zmianami. Jak widzisz SEO w najbliższej przyszłości?

– Większość podstaw się nie zmienia. Zmieniają się niuanse. One czasem są bardzo istotne, czasem mniej. Na poziomie wystarczającym większości, reguły z przed kilku lat są dziś tak samo aktualne. W zakresie niuansów tak zmiennych w czasie, jeśli właściciel dba o swój serwis i chce się rozwijać wystarczy, że raz na jakiś czas skonsultuje się ze specjalistą, lub zamówi audyt SEO swojej strony. Czasem nie audyt ale 2, 4 czy 8 godzin szkolenia SEO w całej organizacji, aby być na czasie i wiedzieć co modyfikować na stronie i co jest obecnie pod katem SEO dla niego najlepsze. Mój model biznesowy na tym właśnie bazuje. Moim klientom, w okresach które ja lub wspólnie ustalamy, dostarczam wiedzę potrzebną, aby to co w SEO jest niezmienne od lat mogli robić z maksymalną skutecznością. Zdobywanie pełnej wiedzy o SEO, dla osób, które się tym na co dzień nie zajmują, po prostu nie ma sensu. Powinny się skupić na swoim biznesie, bo to zazwyczaj daje największy zwrot.

Co polecałbyś osobie, która dopiero zaczyna? Jakie środki nauki są najlepsze według Ciebie?

– Kurcze, nie wiem. Znasz już to słowo – zależy… 😊 Pierwsze pytanie jest o cel. Czy zaczyna, bo chce być specjalistą SEO, czy zaczyna bo startuje ze swoim biznesem w Google? Pierwszy przypadek ominę, bo za dużo tu zmiennych. W drugim przypadku: Jak masz czas, samodzielnie poczytaj na czym polega SEO. Publikacji jest bardzo dużo. Nie chciałbym chyba faworyzować żadnej. Najlepiej z tego wybrnę, gdy zasugeruję oficjalną dokumentację Google.

Innym sposobem jest spotkanie się na kilka godzin na szkoleniu z podstaw. Taka skondensowana wiedza, połączona z możliwością kontaktu, może być cenniejsza niż wiele publikacji na które poświęcisz dziesiątki godzin. Ja już niedługo staruję z dość dużym projektem edukacyjnym „SEOtour”. To będzie co prawda kierowane przede wszystkim do managerów i osób zarządzających czy to projektem czy biznesem, ale nie wykluczam, że uruchomię w niedalekiej przyszłości taki sam projekt ale dotyczący podstaw. Jeśli kiedyś chcesz zobaczyć moją łysą łepetynę, to online jestem pod https://seoplanner.pl. Tam możesz śledzić czy pojawi się coś dla Ciebie.

Natomiast na sam koniec polecam bardzo cierpliwość. To cecha, która naprawdę łączy ludzi w tej branży. SEO oznacza dziesiątki godzin nudnych testów, dziesiątki tygodni oczekiwania na efekty. Z punktu widzenia właściciela strony, często SEO oznacza konieczność wyłączenia emocji. Jest tak, że często treści powstają dość spontanicznie i emocjonalnie. Musimy wtedy sami siebie rozumieć i jeśli wiemy, że od tych treści zależy w jakiejś części nasz biznes, to może dajmy sobie te emocje w trakcie pisania jeśli nie umiemy inaczej, ale jak już skończymy, to przeczytajmy jeszcze raz, wybierzmy frazy i finalnie poprawmy tekst tak, aby Google wiedział o czym jest, i abyśmy byli świadomi ile ludzi może tego tekstu szukać. 😊

Pozdro i bardzo Ci dziękuję za rozmowę! 😊

Rozmawiali:

Grzegorz Strzelec, SEO Planner

Martin Krawczyk, Dom Marketingu

  • Mateusz Matyska

    Super wywiad !!! 😀 Oby więcej takich 🙂

    • Martin Krawczyk

      Dzięki! 🙂

  • Radosław Mentel

    Miło tak obszernie i obrazowo 🙂 Można by rzec, że Grzegorz to taki ewangelista SEO w PL 🙂

    • Martin Krawczyk

      Dziękuję 🙂 Dokładnie tak, mało jest takich profesjonalistów jak Grzegorz 🙂